Zdalnie sterowany trawnik bez podlewania {DIY}

jak założyć trawnik

Co zrobić gdy mieszka się 450 km od domu i swojego kawałka ziemi, na którym chce się mieć ładny trawnik? Jak to co? Trzeba zasiać trawę! Mądrale! Ale czy da się to zrobić, gdy ma się na wszystkie prace tylko trzy dni i opcja podlewania nie wchodzi w grę? Jak to mówią: na każdy problem jest jakieś rozwiązanie. Trzeba je tylko znaleźć. 

Opowiem Wam więc dziś o tym jak założylismy trawnik bezobsługowy czyli niewymagający podlewania. Być może komuś taka informacja sie przyda. (Oczywiście mój prawdziwy cel jest taki, aby ktoś, kto kiedyś będzie guglował i poszukiwał takiego rozwiązania został przekierowany przez mojego ulbionego wujka Googla tutaj i nabił mi wejścia. Sprytne, prawda?). Do rzeczy zatem!

Przygotowania działki zaczęły się już praktycznie latem, krótko po zakupie. W chwili gdy kupiliśmy dom działka była w opłakanym stanie, zarośnięta chwastami po pas. Była również niemiła niespodzianka w postaci dość dużego dołu (osoba, która wybudowała dom po prostu wykopała dół i sprzedała ziemię). Po wykoszeniu wszystkich chwastów okazało się, że dół nie jest duży tylko gigantyczny. Trzeba było przywieźć kilka solidnych przyczep ziemi a taka impreza do tanich nie należy. Nie polecam. Przed kupnem działki sprawdzajcie wszystko dokładnie organo-leptycznie, bo jak widać, wzrok nas może oszukać :-)

Mały pogląd na to, jak wyglądała działka tuż po wykoszeniu wszystkiego znajduje się tutaj. Na początku listopada załozyliśmy żywopłot sadząc 200 sadzonek świerka srebrnego. Świerk srebrny nie został wybrany przypadkowo. Potrzebowaliśmy roślin, które będa szybko rosły tworząc gęsty szpaler i jednocześnie nie będą wymagające pod względem obsługi. Wybór okazał się bardzo słuszny i teraz już mogę z całą pewnością takie rozwiązanie Wam polecić: wszystkie sadzonki się przyjęły i pięknie rosną.

Kolejna wizyta na naszej "posesji" miała miejsce w długi weekend majowy. Zanim pojechaliśmy mój mąż zdalnie przeprowadził kilka bardzo ważnych prac. Jednak doświadczenie dowódcze się przydaje i przy odpowiednim podejściu i umiejętnościach można toczyć walkę z centrum dowodzenia, które znajduje się kilkaset kilometrów dalej. I tak, zanim się zjawiliśmy z nasionami trawy, uzbrojeni w grabie, szpadle, siewnik, hunter'y (żeby dobrze na zdjęciu wygladało) działka została poddana rekultywacji, nawieziona została ziemia, wszystko ładnie wyrównane, po wielkim dole ani śladu. Co nam zostało do zrobienia?

Przegrabilismy całą działkę, wybraliśmy chwasty i kamienie (to było wyzwanie!). Solidnie nawilżylismy glebę. Nasiona trawy wsypaliśmy do siewnika i zaczęła się najprzyjemniejsza część i walka o siewnik, bo każdy chciał się przejechać :-)

mieszanka traw z koloidami

jaki siewnik kupić

Jakie nasiona trawy wybraliśmy?

Z powodów, o których pisałam na początku, potrzebowaliśmy czegoś naprawdę zaawansowanego. Wybraliśmy mieszankę trawy z naturalnymi koloidami o nazwie Universal Intelligent. Koloidy zwiększają 100-krotnie objętość wody, która pobierana jest z powietrza, rosy czy z opadów deszczu, a następnie jest dostarczana trawie w okresie niedoboru. Koloidy mogą być aktywne przez kilka lat (jeśli nie stosujemy pestycydów). Brzmi jak magia? Być może, ale to działa! Nasza trawka już wzeszła (nawet szybciej niz podaje producent) i pieknie się zieleni, a przecież nikt jej nie podlewał!

Kiedy siać trawę?

Najlepszy moment na wysiew trawy to przełom kwietnia i maja lub połowa września. My posialiśmy naszą dokładnie w ostatni dzień kwietnia :-)

Jak siać trawę?

Oczywiście najprościej jest użyć siewnika, przy czym nie musi to być nic skomplikowanego. My kupiliśmy najzwyklejszy siewnik w markecie budowlanym. Siewnik można również wypożyczyć, ale w naszym przypadku było to zupełnie nieopłacalne, bo cena zakupu siewnika była niższa niż koszt wypożyczenia. Siewnik należy poprowadzić najpierw wzdłuż działki a potem w poprzek (czyli po prostu w kratkę), w ten sposób będziemy mieć pewność, że nasiona będą równomiernie i gęsto wysiane.
Po wysianiu musimy wszystko potraktować walcem i ubić nasionka. Walec został wypożyczony. My nie wałowalismy przed wysiewem, choć z pewnością nie zaszkodziłoby. Niektórzy róównież po wysianiu trawy przykrywają ją cienką warstwą torfu - my na to się nie zdecydowaliśmy, wszystko po prostu przewałowaliśmy i wyszło ok, chociaż trochę stresu podczas oczekiwania było - wzejdzie czy nie wzejdzie. Wzeszło!

Ile nasion potrzebujemy?

Przy zakładaniu trawnika od podstaw i przy dużym zagrożeniu zachwaszczeniem bezpieczniej jest wysiać trawę gęsto. Należy przyjąć, że na 25m2 zużyjemy ok 1kg nasion trawy.


koloidy


Niestety nie mam dla Was dziś zdjęć z zieloną trawką. Muszę pojechać i udokumentować sytuację, ale nie stanie sie t szybciej niż w lipcu. Natomiast mam już kilka fotek w telefonie od naszych wysłanników, więc musicie mi na razie uwierzyć na słowo - trawka już jest i ma się dobrze!

A Wy znacie może jakieś roślinki bezobsługowe, które można by już zasiać/posadzić a potem tylko cieszyć się efektami? Każda cenna wskazówka się przyda! Z góry dziekuję :-)

Serdeczności i uściski!

XOXO





Komentarze

  1. O proszę, nawet nie wiedziałam, że jest taka bezobsługowa trawa:)
    Dziękuję za informację!
    PS. Niestety w dziedzinie ogródkowej, to nic nie podpowiem:( Samej mi się marzy piękny ogród, ale jak na razie przeklęta glina skutecznie mnie zniechęca do działań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do niedawna też nie wiedziałam:) a glina to niestety chyba trzeba będzie przysypać czymś bardziej przyjazny m?

      Usuń
  2. Dla mnie informacja pierwsza klasa - też mam ten sam problem z odległością od miejsca relaksu.;) Skorzystam z rady na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat samoobslugowego trawnika nie potrzebuje, bo kawalek ziemi wielkosci chustki do nosa, mam przy domu jedynie. Chyba ze wygram w totka i kupie sobie jakas chalupke w dziczy.
    A propos wilekiego dolu bedzie historyjka. Z ogrodka mamy zejscie do piwnicy. Niedgys byly to kruszace sie betonowe schodki. Postanowilismy zlikwidowac zarazy, powiekszyc zejscie i zbudowac nowe. W czasie demolki, za schodkami natknelismy sie na otwor, tak z metr ponizej powierzchni ziemi. Dalsze dlubanie - a otwor coraz wiekszy, z bokow i z gory zelbetonowe plyty, w srodku pusto. Nadzieja mna szarpala, ze skarb jakis, albo przynajmniej szkielet niewygodnego krewniaka, ale nic z tego, niestety.
    Potem przypomnialam sobie ze moja stuletnia chalupka miala jakis pozar "w kartotece" po ktorym nastapil potezny remont i rozbudowa. Czyli nie grobowiec znalazlam, tylko skladowsko materialow budowlanych, pieknie przyklepane trawka od gory. Wiec jak wygram w tego totka, to tam wlasnie schowam zlote sztabki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale po co chować te sztabki?? Trzeba zrobić z nich użytek! A gdybyś doszła do wniosku, że masz ich za dużo, to, hmmm, wiesz, ja mogę przygarnąć :-) Świetna historia! Z dreszczykiem!

      Usuń
  4. I czegoś się znowu dowiedziałam. Człowiek całe życie się uczy.
    Dzięki za info, pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Noo... To gratuluję trawki. Ja swoje smętne resztki coraz bardziej likwiduję ;) A co do roślin bezobsługowych. Kurczę... Dla mnie wszystkie jakie mam są właśnie takie :D Jak wsadzę, to muszą sobie radzić i już! Zależy więc, co Ci się marzy na tej działce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post! Bardzo mi się przydał, dzięki!:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każde słowo tu pozostawione jest dla mnie niezwykle ważne!!Jeśli masz jakieś pytania zostaw mail w komentarzu-odpiszę na pewno!!!

Popularne posty